You are here: Start WIEDZA ARTYKUŁY RÓŻNE KIEDY MALAMUT ODCHODZI ZA TĘCZOWY MOST

KIEDY MALAMUT ODCHODZI ZA TĘCZOWY MOST

„ Obiekt miłości nie ginie gdy umiera, bowiem teraz nosimy go w nas samych ”

Śmierć jest faktem dotyczącym każdej żywej istoty. Nie jest możliwe uniknięcie śmierci. Już od urodzenia jest ona wpisana w przeznaczenie każdej istoty żywej. Jest zjawiskiem nie do końca zrozumiałym, gdyż jest na tyle indywidualna, że każdy przeżywa ją inaczej. Jednak każdy z nas doświadcza jej, najczęściej poprzez utratę bliskich. Przez bliskich, członków rodziny rozumiemy także często naszych czworonożnych przyjaciół. Często dla rodziny, czy dla nas samych utrata psa jest takim samym głębokim przeżyciem jak utrata kogoś bardzo bliskiego naszemu sercu. Jednak nie tylko w naszej kulturze śmierć psa, jako członka rodziny jest przez otoczenie bagatelizowana. Nie dla każdego utrata czworonoga jest dramatem, jednak dla wielu ludzi tak jest i to ich przeżycia i doświadczanie powinniśmy uszanować, nawet jeśli nie do końca je rozumiemy czy się z nim zgadzamy.

Strach przed śmiercią jest wrodzony wszystkim organizmom. Zwierzę odczuwa zazwyczaj zbliżającą się śmierć, chociaż znane są też przypadki, gdy wierny pies wyczuł śmierć swojego pana. Jednak tak naprawdę strach mogą odczuwać tylko ludzie, gdyż mają przywilej wiedzy o śmierci.

Umieranie jest procesem rozgrywającym się w czasie i przestrzeni, w którym uczestniczą osoby z otoczenia umierającej jednostki. Umieranie często rozpoczyna się wtedy, gdy choroba zostanie uznana jako nieuleczalna metodami dostępnymi w medycynie, a rokowanie oznacza śmierć pacjenta w określonym czasie. Jednak niejednokrotnie w przypadku naszych czworonogów okres ten jest bardzo krótki, a często śmierć spada na nas nagle „bez uprzedzenia”. Doświadczenia osób, które tracą swojego pupila nagle i osób które uczestniczą w procesie umierania są dość zróżnicowane. Jednak poszczególne etapy o których będzie mowa za chwilę występują w obu tych przypadkach.

W każdym procesie umierania można wyodrębnić dwa okresy: pierwszy, to okres zanikania czynności życiowych, drugi to okres śmierci klinicznej. W pierwszym okresie zanikają ostatecznie czynności układów ustroju i możliwości oddziaływania terapeutycznego stopniowo zmniejszają się. Tak, więc w sensie medycznym umieranie jest to moment, w którym pojawiają się objawy niedomogi czynnościowej układu krążenia lub oddechowego. Gdy zawodzą lekarskie sposoby opanowania tych podstawowych niedomóg czynności fizjologicznych, mamy do czynienia ze stanem zwanym agonią. Agonia- to słowo greckie oznaczające walkę życia ze śmiercią. W stanie tym organizm chorego nie jest zdolny powrócić do dynamicznej równowagi zwanej homeostazą. W agonii u ludzi występuje nieadekwatne samopoczucie chorego w stosunku do jego stanu obiektywnego. Stan obiektywny jest zły: tętno ulega przyspieszeniu i staje się nieregularne, ciśnienie krwi spada, oddech staje się szybki i powierzchowny, a czasem także nieregularny. Napięcie mięśniowe spada, co powoduje zmianę wyrazu twarzy. Często agonii towarzyszy stan przedśmiertny, nazywany euforią. Chory człowiek w tym stanie zapytany o samopoczucie twierdzi, że czuje się lepiej lub bardzo dobrze. Stan ten jest źle rokujący, bo świadczy o tym, że ustrój przestał już się bronić, wyczerpał siły dążące do przywrócenia homeostazy. Obok euforii pojawia się dość często inny objaw, a mianowicie senność. Badania wskazują na to, iż z analogiczną sytuacją mamy często do czynienia także u zwierząt. Właściciele psów opisują to jako poprawę kondycji jak i samopoczucia u czworonoga. Z chwilą zniknięcia ostatnich czynności układów ustroju organizm wkracza w drugi okres umierania najczęściej zwany „śmiercią kliniczną”, podczas której ustaje krążenie, oddychanie, natomiast tkanki i narządy zachowują jeszcze przez krótki czas przejawy życia, co sprawia, że przy odpowiednim postępowaniu lekarskim stan ten może być odwracalny.

Kolokwializmem będzie stwierdzenie, iż umiera się raz. Wyjątkowość doświadczania śmierci naszych czworonogów , w tym malamutów polega na tym, że w ciągu naszego życia możemy ich mieć więcej niż jednego. Bliskich z rodziny mamy tylko jako niepowtarzalne jednostki, psy także, jednak wiele osób próbuje „zastąpić” zmarłego psa kolejnym. Decydując się na kolejnego psa musimy pamiętać ( i zazwyczaj pamiętamy) o nieuchronności także jego śmierci. Ludzie radzą sobie w różny sposób ze śmiercią swoich pupili. To od każdej osoby indywidualnie, zależy czy decyzja o posiadaniu większej ilości psów, czy kolejnego psa będzie sposobem na „oswajanie” śmierci swoich pupili, nie ma tu dobrych czy złych rozwiązań. Często wzięcie psa podobnego do poprzedniego jest dobrym „lekarstwem”, często jest zupełnie wykluczone i wręcz niewskazane. W takich sytuacjach radzę aby specjalista (behawiorysta, psycholog, hodowca) pomógł podjąć taką decyzję, aby nowy członek rodziny czuł się z niej jak najlepiej, a nie był „obciążony pamięcią po poprzedniku”. Zdarza się także bardzo często iż właściciele potrzebują czasu aby wziąć kolejnego malamuta lub nie decydują się na to w ogóle. Osoby które decydują się natychmiast na kolejnego domownika powinny mimo przeżywanego bólu starty (który może być przyczyną presji decyzyjnej) zachować zdrowy rozsądek, aby nie stać się ofiarą pseudohodowców lub aby nie trafić na malamuta, który będzie znacznie odbiegał od oczekiwań nowych właścicieli. Tu także uwaga na tak modne ostatnio adopcje dorosłych psów w typie rasy, decyzja o objęciu opieką na resztę życia takiego właśnie psa, powinna być szczególnie przemyślana i absolutnie nie podejmowana pod wpływem impulsu czy sytuacji. Konkluzją jest z pewnością to że jeśli już podejmiecie decyzję o kolejnym malamucie, niech zawsze będzie to decyzja starannie rozważona, czasem bowiem warto poczekać na tego wymarzonego malamuta, który ma być naszym towarzyszem przez wiele kolejnych lat.

Warto przy tej okazji wspomnieć także o hodowcach, czy zastanawialiście się kiedyś jak często oni muszą doświadczać śmierci swoich pupili. Standartowo większość z nas posiada jednego – kilka psów w ciągu życia, w przypadku hodowcy sytuacja ta jest nieco inna, gdyż często prędzej czy później musi on pogrzebać także psy urodzone w swoim domu.

Istotny wkład w zagadnienia zrozumienia śmierci i umierania wniosła lekarka i psycholog Elizabeth Kübler- Ross. Według jej klasyfikacji wyróżnia się następujące etapy przeżywania utraty, wyodrębnione w oparciu o przeżycia emocjonalne, nastawienia i zachowania. Liczne badania jednoznacznie wskazują, iż etapy te można odnieść do przeżyć osób które towarzyszą procesowi umierania, w tym także osób które stykają się ze śmiercią swoich czworonożnych pupili.

1. Etap zaprzeczenia i izolacji.

Jest to etap przechodzony przez niemalże każdego. Właściciel psa nie potrafi zrozumieć diagnozy, doszukując się pomyłek weterynarzy, błędów maszyn, wmawia sobie, że to żart, nieporozumienie. „to nie może dotyczyć mojego psa” Ta reakcja jest wynikiem wstrząsu, często bardzo nieoczekiwanego. Jest to stan przejściowy, po którym właściciel najprawdopodobniej będzie rozmawiał z weterynarzem na tematy rokowań, choroby i śmierci. Brak rozmów z właścicielem na tym etapie jest bardzo niewskazany i świadczy o bierności weterynarza. Zaprzeczenie jest przejściową obroną, która zmieniona zostanie w fragmentarne pogodzenie się z chorobą. W tym stadium następuje również izolacja uczuciowa od otoczenia. Następuje ona w wyniku żalu właściciela, który doszukuje się winnych choroby swojego psa. Długość trwania całego etapu zależna jest od typu człowieka. Jest wiele czynników wpływających na to czy będzie on krótkotrwały czy może będzie trwał długo, a nawet do samej śmierci psa. Po pewnym czasie właściciel zdaje sobie sprawę z tego, że jeszcze pies żyje i zajmuje się nim, często jeszcze staranniej go pielęgnując. Oczywiście niejednokrotnie w tym właśnie momencie w porozumieniu z weterynarzem zapada decyzja o eutanazji, często powodowana chęcią oszczędzenia pupilowi cierpień związanych z dalszym rozwojem choroby lub po prostu brakiem środków na jego leczenie. Decyzja ta powinna być zawsze podejmowana indywidualnie i dobrowolnie w oparciu o rzetelną konsultację ze specjalistami, zawsze powinna być także bezwzględnie uszanowana przez otoczenie. Niejednokrotnie w przypadku nagłej śmierci psa, etap ten pojawia się niejako samorzutnie jako szok będący odpowiedzią na nagłe zejście śmiertelne naszego czworonoga.

2. Etap gniewu i buntu.

Kiedy właściciel oswoił się już ze świadomością zbliżającej się śmierci lub faktu jej nastania pojawia się reakcja gniewu i buntu, zaczyna zadawać sobie pytanie:, „Dlaczego to właśnie mnie spotyka?”. Bunt ten często objawia się gniewam, a nawet agresją zwróconą przeciwko weterynarzom, że zbyt późno rozpoznali chorobę, a nawet przeciwko rodzinie. Należy dać właścicielowi możliwość wypowiedzenia się i pozwolić na emocjonalne „ wyładowanie się”. Na tym etapie właściciel pełen jest rozgoryczenia, żalu, rozpaczy. Właściciel staje się chodzącym ‘kłębkiem nerwów’. Tutaj trzeba trafić na naprawdę wyrozumiałego weterynarza aby był w stanie właściwie postępować z właścicielem. Na tym etapie właściciele rzadko decydują się na eutanazję, raczej następuje liczna zmiana specjalistów, kłótnie z personelem placówek, z kolejnymi weterynarzami.

3. Etap targowania się.

Następuje moment, kiedy właściciel staje się cichy i zamknięty w sobie, w tajemnicy próbuje zawrzeć z Bogiem lub losem, układ w zamian za przedłużenie życia lub odwrócenie sytuacji. Jest etapem najmniej znanym, krótkotrwałym. Zaczyna on istnieć, gdy właściciel nie pogodził się z prawdą i bardzo burzliwie przeszedł okres gniewu. Właściciel liczy, że zmiana postawy może doprowadzić do opóźnienia nieuniknionych zdarzeń lub odwrócić je. W tej fazie przychodzi zastanowienie nad spokojnym załatwieniem problemu. Pojawia się także nadzieja na cud. Tutaj może pojawić się zaplanowane przeprowadzenie eutanazji, starannie wybiera się dzień, oprawę tego dnia, jednak jest on nieustająco odwlekany. Najczęściej jednak właśnie na tym etapie pojawia się eutanazja, która szybko wprowadza właściciela w kolejny etap. Ważne jest aby na tym etapie weterynarz dokonujący eutanazji zadbał o spełnienie próśb właściciela co do jej sposobu, momentu itd. Dla niektórych właścicieli ważne jest aby mieć możliwość samodzielnie pochować psa, inni wolą zostawić czworonoga w lecznicy, jedni chcą być obecni podczas zasypiania psa inni nie. Ważne jest aby znaleźć weterynarza który wypełni wolę właściciela co do tych ważnych rzeczy.

4. Etap depresji.

Związany jest z poczuciem straty, żalu, jaki przeżywa właściciel z powodu rozstania. Zamyka się w sobie, staje się apatyczny. Osobę na tym etapie należy bezwzględnie otoczyć troskliwą opieką, pozwolić na wypowiedzenie się, okazać życzliwość i zainteresowanie. Czasem wystarczy tylko dotyk ręki lub trwanie w wspólnym milczeniu. Na tym etapie najczęściej zaczyna się żałoba. Jeśli jednak etap ten przedłuża się lub utrzymuje konieczna jest konsultacja u specjalisty, gdyż stan depresyjny może być zagrażający życiu i zdrowiu.

5. Etap akceptacji, pogodzenia się.

Oznacza to, że właściciel zaczyna dostrzegać fakty i jest gotowy zaakceptować je i wynikające z nich konsekwencje. W tym stadium właściciel czuje się wyczerpany, odczuwa potrzebę wypoczynku. Psychika nastawia się na gotowość przyjęcia faktu śmierci, już nie z odczuciem rozpaczy, rezygnacji czy bezradności. Jest to ostatni etap, w którym właściciel przestaje być zdesperowany i zły na swój los. Jest to etap w którym pojawia się orientacja na przyszłość.

Powyższe etapy nie u każdego muszą wystąpić w tej samej kolejności, czasami pojawiają się jednocześnie lub powracają. Nikt nie jest w pełni przygotowany na stratę kogoś ukochanego, także ukochanego malamuta. Można raczej być pewnym, że śmierć niezmiennie wywołuje nagły i głęboki wstrząs, nawet wtedy, gdy jest oczekiwana. Śmierć bliskich istot jest sytuacją kryzysową, nawet, jeśli była przewidziana. Wywołuje nie tylko silne reakcje emocjonalne związane z utratą, ale narusza także poczucie własnej tożsamości, relacje z innymi i przekonanie o stabilności świata. Kryzys jest tym wyraźniejszy, im bardziej utrata jest niespodziewana. Realizm straty jest dla większości trudny do zaakceptowania: wyrażanie smutku przepełnione jest boleścią i niepokojem. Różni się pod względem intensywności i czasu trwania, liczonego w miesiącach lub latach. Niezależnie jednak od czasu trwania, opłakiwanie jest drogą powrotu do zdrowia i stabilności emocjonalnej. Ponieważ śmierć jest fragmentem życia, to zaakceptowanie jej nieuchronności staje się konieczne dla nas wszystkich.

Przed pogrążonymi w żałobie właścicielami stają ważnie zadania, między innymi nauczenie się emocjonalnego uwalniania od zmarłego psa, ponowne przystosowanie się do życia pozbawionego codziennej obecności pupila , formowanie nowych relacji.

Czy można pozwolić sobie na żałobę, być smutnym, rozdrażnionym, przygnębionym, apatycznym po śmierci swojego psa ?.. ………W odpowiedzi warto przytoczyć przypowieść o zabłąkanej owcy. Pasterz, któremu zginęła jedna ze stu owiec, przejmuje się swoją stratą, szuka owcy tak długo aż ją znajduje. O ileż większa i boleśniejsza jest strata bliskiego stworzenia, często jedynego psa i dziwne by było gdyby jej nie uzewnętrzniać - zwłaszcza przed starszymi dziećmi, dla których mogłoby wydawać się niezrozumiałe a wręcz nieludzkie, że po stracie bliskiej istoty zachowujemy się tak, jakby nic się nie stało. Dobrą okazją do uzewnętrznienia żalu i otrzymania wsparcia od rodziny, przyjaciół i znajomych jest zorganizowana uroczystość wspominkowa z najbliższymi. Oglądanie zdjęć, serdeczne wspólne wspomnienia, pomagają wyrazić i uporządkować myśli i uczucia.

Właściciele doświadczają także sporo lęków. Obawiają się, czy pies bardzo cierpiał przed śmiercią, czy zrobiono przy nim co należy. Potrzebujemy informacji o okolicznościach śmierci jeśli nie nastąpiła ona w naszej obecności, jej przyczynach, ewentualnie o rodzaju wykonanych zabiegów medycznych. Są to bardzo ważne informacje, których weterynarze powinni udzielać. Zmniejszają one lęki, obawy, niepokój.

Odejście bliskiego stworzenia, jak malamut to poważna strata. Powstaje pustka, której nie da się łatwo i szybko zapełnić. Wcześniej spędzaliście ze sobą sporo czasu, żywiliśmy do siebie uczucia, łączyły nas więzy relacji, był częścią naszego życia. Trudno bez niego przeżywać pierwsze święta lub znaczące wydarzenia w rodzinie, gdy zazwyczaj był w nich obecny. Istotnym elementem żałoby jest przeorganizowanie swojego życia. Musimy na nowo nauczyć się funkcjonować bez tego psa, który do tej pory wypełniał nam część serca i sporo czasu.

Zwyczajowo czas żałoby po najbliższej osobie (rodzicu, współmałżonku) trwa rok. To samo tyczy się utraty zwierzęcia, z którym jesteśmy mocno emocjonalnie związani. Może się to wydawać długo, jednak w tym czasie żałobnik wykonuje ważną i męczącą pracę. Zwykle koło rocznicy śmierci, o tej samej porze roku na nowo odżywają bolesne wspomnienia. Określane są jako reakcje rocznicowe. Teoretycznie przyjmuje się, że po około półtora roku żałoba powinna się zakończyć, a człowiek wrócić do swojej zwykłej aktywności.

Bywają okoliczności, które znacząco utrudniają odbycie żałoby. Jedną z nich jest niemożność uznania śmierci. Zdarza się to w sytuacji zaginięcia czy ucieczki psa. Nawet minimalna szansa na to, że żyje, hamuje proces żałoby. Mimo że właściciel jest prawie pewny śmierci, pozostaje cień niepewności co powoduje stan rozdarcia emocjonalnego. Właściciel w takiej sytuacji potrafi żyć przez wiele lat z nadzieją iż pies się odnajdzie.

Mimo tylu różnych czynników wpływających na przebieg żałoby, wydaje się jednak, że cechują ją pewne uniwersalne prawidłowości. Opisywali je Zygmunt Freud i wspominana już powyżej Elisabeth Kubler – Ross, wielokrotnie pisali o nich poeci, zawsze podkreślając, że żal po stracie jest uczuciem statycznym. Żałoba prowadzi przez zmieniające się, niekiedy zachodzące na siebie fazy kolejnych stanów emocjonalnych. Przeważnie po roku, rzadko szybciej, a bywa, że dopiero po kilku latach, żałoba osiąga swój kres. Stopniowo wygasa i w końcu mija całkowicie. W bólu i rozpaczy trudno słuchać teoretycznych rozważań o fazach żałoby. Nie ma łatwych recept. Jeżeli osoby dowiedzą się, czym w istocie jest żal po stracie i jak przebiega – nie po to, by się do tego stosować, lecz po to, by zrozumieć, co się z nimi dzieje lub działo – mogą sobie pomóc przejść przez najgorsze z zwiększą akceptacją. Łatwiej im będzie również przyjąć własne wahania emocjonalne jako etapy tego trudnego procesu.

Najczęściej wymienia się cztery stadia żałoby:

1. wstrząs i szok, uczuciowa anestezja, otępienie – bezpośrednio po śmierci,

Po informacji o nagłej śmierci psa pojawia się odrętwienie, oszołomienie. Jest to pierwsze stadium – stadium szoku. Szok może być łagodniejszy, jeżeli na przykład śmierć poprzedzała długa choroba. Gdy śmierć następuje nagle i niespodziewanie, reakcja szoku jest o wiele silniejsza, trwa dłużej. Nie ma możliwości przygotowania się na stratę zwłaszcza nagłą oraz dopuszczenie do siebie problematyki śmierci. To graniczy z nierealnością, w to po prostu trudno od razu uwierzyć.

2. gwałtowny szloch, protest – minuty, godziny,
3. dezorganizacja – godziny lub dni, miesiące,

Po okresie zaprzeczenia i silnego protestu następuje dezorganizacja zachowania, przejawiająca się w trudnościach z codzienną aktywnością, a także w zaburzeniach snu, łaknienia, w niemożności podjęcia roli zawodowej. Dalej dominujące jest poczucie nierealności śmierci, silne skoncentrowanie się na zmarłym pupilu. Pojawia się też irracjonalna nadzieja na ujrzenie go, na usłyszenie wiadomości, że to tylko pomyłka. Częstym uczuciem jest też gniew, poczucie winy, izolowanie się od innych, poczucie bezsensu życia.

4. reorganizacja – do 6 miesięcy
Oznaką powracania do równowagi jest ponowne zainteresowanie się kontaktami z innymi i aktywnym życiem, podejmowanie nowych ról i zadań. Ten okres w szczególności po stracie psa zazwyczaj podejmowany jest dość szybko, gdyż nadal nie ma społecznego przyzwolenia na przeżywanie „prawdziwej żałoby” po utracie psów, nie tylko innych ludzi. Końcowy okres żałoby również jest trudny, gdyż właściciele mogą uważać, że zmiana nastawienia i roli życiowej jest wyrazem ich braku szacunku do zmarłego psa np. poprzez wzięcie kolejnego czworonoga, mogą pojawić się wtedy wyrzuty sumienia. Całkowite przeżycie żałoby i uzdrowienie, to przyjęcie do swego wnętrza – istot, które kochaliśmy, a których zabrała nam śmierć.

„ Obiekt miłości nie ginie – pisze Karl Abraham – bowiem teraz nosimy go w nas samych ”.

Zdarzenie takie jak śmierć jednego z elementów rodziny narusza równowagę nie tylko pojedynczych osób, ale i rodziny jako całości. Na tę całość składają się specyficzne dla danej rodziny sposoby działania i spędzania czasu, np. obowiązków związanych z opieką nad psem- wspólne spacery, karmienie. W związku z tym można wyróżnić trzy rodzaje zadań, jakie stoją przed rodziną w żałobie. Podstawowe zadanie dotyczą uporania się z osobista stratą, czyli przeżycia żałoby. Strata w rodzinie jest odczuwana nie tylko przez nieobecność psa, ale także zmiany w zachowaniu pozostałych członków – rodziców, dzieci, rodzeństwa. Każdy traci nie tylko niepowtarzalny związek i doświadcza indywidualnej straty, ale traci także dotychczasowy obraz rodziny. Wszyscy potrzebują wspólnej rozmowy i przebywania ze sobą, wzajemnego wsparcia. Jednym ze sposobów radzenia sobie z utratą jest mówienie o cierpieniu. Mówienie o cierpieniu w rodzinie jest trudne, ale pomaga uświadomić sobie uczucia i związki łączące rodzinę, a w konsekwencji wzmacnia więzi emocjonalne. Ułatwia też zachowanie poczucia ciągłości życia rodzinnego. Pamięć o zmarłym czworonogu jest ważna w rodzinie, a wyciszanie wspomnień powinno następować stopniowo.

Przeżywanie żałoby w rodzinie ma też swoja dynamikę. Początkowo rodzina jednoczy się w obliczu nieszczęścia, jej członkowie trzymają się razem. Ta zgoda na wspólne okazywanie i dzielenie się uczuciami stanowi duże wsparcie dla wszystkich członków rodziny. Gdy ból długo nie ustępuje, kontakty rozluźniają się. Trudno jest bowiem bezustannie podtrzymywać to dzielenie się uczuciami, ponieważ nie ma równoczesnej zgody wszystkich członków rodziny na rozmowę o żałobie. Drugie zadanie, jakie staje przed rodziną, polega na zmodyfikowaniu dotychczasowej struktury obowiązków w rodzinie. Trzecie zadanie dla rodziny to konieczność ustabilizowania nowych relacji ze światem zewnętrznym np. spacer bez czworonoga i spotkanie z tzw. „spacerowymi” znajomymi ale już bez psa. Nie da się stworzyć nowych reguł życia rodzinnego i uporządkować wszystkich spraw bez przejścia przez proces żałoby. Duża dawka energii, zużywana na tłumienie uczuć czy unikanie ich, uniemożliwia reorganizację rodziny.

Przejście całego procesu żałoby jest warunkiem poradzenia sobie z urazem, jakim jest każda śmierć. Poradzenie sobie – jak już pisałam wcześniej – oznacza włączenie i zaakceptowanie tego wydarzenia w przebieg własnego życia, a nie izolowanie się od niego. Nie zawsze rodzinie uda się wspólnie przejść przez żałobę i któryś z jej członków, może pozostać sam ze swoim bólem i cierpieniem. Potrzebna jest wtedy pomoc profesjonalna.

Przechodząc przez najróżniejsze emocje, niektórzy zapadają w milczenie i bezruch, inni płaczą, lamentują i zawodzą. Jedni szukają wsparcia, drudzy kryjówki. Ale każdy na swój sposób musi przejść przez szok i przerażenie, smutek, łzy i żal, przez gniew, wyrzuty sumienia i rozpacz. I każdy na swój sposób, gdy już pokona swą niezgodę na nieodwracalność śmierci, w końcu przybliży się do zakończenia żałoby. Nie oznacza to, że łzy lub tęsknota nigdy już nie powrócą. Powrócą nie raz. Lecz nie będą trwały wiecznie. Będą stopniowo coraz mniej przeszkadzać w normalnym życiu, także w doznawaniu radości. Życie będzie teraz inne, ale nie będzie pozbawione dobrych doświadczeń.

Śmierć jest najbardziej tajemniczym i niezbadanym, finalnym elementem życia. Jakichkolwiek rozważań nie podjęlibyśmy się w tej kwestii, ilu poglądów byśmy nie przeanalizowali, zawsze pozostanie ona dla nas wielką niewiadomą, która napawać będzie lękiem i niepewnością, która nasuwać będzie myśli co czeka na nas i na nasze psy po śmierci? Pewne jest również to, że bez względu na to, jak daleko posunie się współczesna nauka, jak bardzo rozwinie się technika, tego co czeka po drugiej stronie nigdy nie będziemy w stanie zmienić.

„Ta część nieba nazywana jest Tęczowym Mostem.

Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś, kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem. Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca; jest im ciepło i przytulnie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają w czasy młodości i zdrowia; te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne, takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły. Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem: każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie.

Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży. Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż prędzej i prędzej.

To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie, obejmujecie się w radosnym połączeniu, by nigdy już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na twoją twarz, twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb; patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak długo opuścił twe życie, ale nigdy nie opuścił twego serca.

A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem…„ Autor nieznany

 

LITERATURA:

„ Rozmowy o śmierci i umieraniu” – Elisabeth Kübler-Ross

"Opieka nas chorym umierającym" - Maria Kwiatkowska

„ Opieka paliatywna dla pielęgniarek” – Ellen Richardson

„W cieniu czepka” – miesięcznik numer 11(73) Listopad 1997 rok.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Zabrania się kopiowania bez zgody właścicieli serwisu ARKTYCZNE SNIEZNIAKI

Template by Joomla Themes & Copywriter.

stat4u